::księga gości::



2010
styczeń
2009
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
luty
styczeń
2007
listopad
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
2001
grudzień
listopad

zastanawiam się
Co tu kryć, ględzenia i pierdolenia o dupie maryni to na tym blogu ostatnimi laty nie brakuje.

A jak sie już zdarzy rzecz niecodzienna warta wzmianki do pół roku deliberuję czy pisać czy nie i albo decyduję że nie pisać albo że pisać ale mi się i tak pisać odechciewa. Tak czy siak efekt jednakowy.

W związku z NIEZAPOMNIAMYM sylwestrem myślę obecnie nad tym czy pisać czy nie pisać i w jakim szczególe. Generalnie, przypomniało mi się że niezapomnianym przeżyciem może być romantyczna wycieczka na malediwy ale i wdepnięcie w psią kupę w funkiel nówka butach z zamszyku(nieprzyzwoicie drogich oczywiście). 

Ponieważ  jestem bezproduktywnym odpadem ludzkim i świnią do tego(zapewne), swój czas poświęcam głownie zastanawianiu się. Zanim zaczęłam rozważać kwestię sylwestra zastanawiałam się nad  tym czy się rozwieść czy też może nie.
Każdego dnia dochodziłam do zupełnie innych wniosków, co byłoby może zrozumiałe gdyby moja sytuacja zmieniała się z dnia na dzień.

Osobisty nie ma jednaz w zwyczaju podbijać mi oczu by nazajutrz z kwiatami i łzami w oczach przepraszać swoją królewnę obiecując, że już nigdy przenigdy. Nie bywa radosny jak skownonek żeby dnia następnego zasiąść przy komputerze z rozłożystym fochem i mordem w oczach. Nie popełna też grzechu buractwa, chwiejności emocjonalnej i obrażania swojej żony złym słowem. Jedyny zły uczynek jaki przeciwko mnie popełnia to brak stałego dochodu i/lub zupełny brak dochodu. I popełnia on go ustawicznie, notorycznie i nieprzerwanie od lat kilku.

Biorąc pod uwagę wszystko powyższe moje wachanie jest conajmniej nieracjonalne. Ale nad tym zastanowię się jak już dojdę do ostatecznych wniosków w sprawie sylwestra.
luna 2010-01-11 18:37:01
skomentuj (4)
W przerwie od rzeczy tak zwanych fundametalnych

Prawie pół wina to ilość idealna, żeby bez problemu odtworzyć nazajutrz to co się pomyslało dna poprzedniego.

Dochodzę do zgody sama ze sobą choć nie jest lekko, ale pertraktacje trwają.

Kiedyś strasznie chciałam podróżować, nawet na tę okolicznośc wybrałam sobie zawód niepomna faktu, że czas jest tylko jednym z DWÓCH elementów do tego niezbędnych. Spuśćmy zasłonę milczenia na resztę

Błysnęła mi jednak wśród czarnej nocy mego żalu myśl taka:

Kiedy podróżuję i uskuteczniam zwiedzanie zawsze myślę sobie, że mogłabym sie jeszcze czegoś napić.
Kiedy piję nigdy nie myślę ze mogłabym sobie jeszcze popodrózować.

Gdzież jest śmiałek który ośmieli się wyciągnąć wnioski.


luna 2009-11-21 21:40:03
skomentuj (1)
Kto będzie miał przejebane i kiedy.
Mam ostatnio lekkie zawirowania. I niechciane przebłyski świadomosci.
Wolałabym raczej nie ale każdemu moze się przydarzyć.

Ostatnio mi błysnęło w czasie stosunku. Oj az mi się w tyle czaszki jasno zrobiło.
Bo Osobisty strasznie dyszał, może nawet obiektywnie to nie tak bardzo a przynajmniej nie bardziej niż zawsze.
Jednak im dłużej słuchałam tego dyszenia tym ono było straszniejsze, parowozowsze i gruźliczsze.
Oczywiscie że orgazm szlag trafił bo sobie uświadomiłam że Osobisty jest STARY. Im bardziej dyszał tym starszy mi się wydawał jak juz kończył to tak na słuch miał coś koło osiemdziesiątki. Na słuch bo ocząt moich młodych jeszcze przed trzydziestką nie odwazyłam sie otworzyć.

I tak sobie refleksyjnie zaczęłam wszystko przemyśliwać. I każde równanie ile by w nim niewiadomych nie było dawoło jedno rozwiązanie= chujowo.

Obecnie Osobisty jest cudny i przylepny i zupełnie nie dyszy a mnie się na refleksje nie zbiera. Czyli wróciłam do standardowego zaślepienia.
Ale jak znowu komornik przyjdzie to mi moze refleksyjność wrócić bo trzeba wszystkim wiedzieć że najbardziej refleksyjnie to mnie właśnie wizyty konornika nastrajają.... a i jeszce poborców podatkowych.

Ale że od ostatniej wizyty nie upłynął nawet tydzień to jeszcze mi się kołacze po głowie że jak ja się kiedyś odkocham to będę miała naprawdę przejebane. Coś jak postawić całą fortunę na jednego konia w wyścigach i przerżnąć.
I Osobisty też będzie miał przejebane jak sie kiedyś odkocham. To w drugiej kolejności.
W trzeciej kolejnosci przejebane będą mieli moi uczniowie na których nie omieszkam wyładować frustracji.
W kolejnosci czwartej przejebane będzie miał kazdy element społeczeństwa który się ze mną zetknie. Począwszy od pani ekspedientki a skończywszy na panu lekarzu. Bo drzemią we mnie niezgłębine pokłady kurwiszczości, skurwysyństwa, tępego bezmózgiego oporu,mrukowatości i pytajstwogagulstwa bez oporu. Na każdego coś się znajdzie.
Chyba że wszyscy zepół wespoł zrobią ściepę i przypadkowo mnie ktoś poniesie na butach w ciemnym zakątku miasta na dodatek ze skutkiem smiertelnym.

Czego bym pewnie sobie skrycie życzyła jeśli sie kiedyś odkocham. (Chociaż wolałabym może nie na butach tyko coś mniej inwazyjnego)
luna 2009-11-11 21:32:16
skomentuj (3)
dokąd zmierza mowa Włodzimierza
Otóż nie do końca orientuję się jak wczorajszy tekst miał być spłentowany.

Więc w telegraficzym skrócie: chodzi o to że urodziny zawsze mam raczej chujowe, w głębokim dole pienięznym i bezimprezowe. Do tego z wiekiem zaczynają się u mnie okresowo ujawniać kompleksy z powodu zyciowego nieudacznictwa.

Jak to niedawno napisał wektor: w wieku lat 25 myslisz ze mógłbys chujem gwiazdy strącać. w wieku 35 lat wiesz już ze chuj za krótki albo gwiazdy za wysoko. Pomijając pewne braki anatomiczne to czuję się dokładnie w ten sposób( tyle że u mnie wiek lat 35 jakoś się wcześniej zaczął) a w urodziny jeszcze mi się to nasila.

Bo nic to że mam cudnego faceta, który wprawdzie też przechodzi właśnie długi okres zyciowego nieudacznictwa ale to nie umniejsza jego cudności.

Mnie szczęśliwy związek jest do zycia potrzebny jak powietrze ale mnie równiez takie rodzinne pirlitirli NIE IMPONUJE. zupełnie.

Imponuje mi kasa, bezczelność, wdupiewszystkiegomanie  i  awangarda.
Ale przede wszystkim kasa.
W związku z tym będąc urodzinnionym Adasiem Miauczyńskim cierpię na brak autoimponacji.
A w urodziny mi się jeszcze pogorsza i zasadniczo do tego zmierza mowa włodzimierza.

I wcale nie pomaga mi fakt że brak dobrego związku i nawet spora kasa, spowodowałyby najpewniej smierć moją przez samopowieszenie lub autonadużycie środków zupełnie nielegalnych. Zupełnie to do mnie nie przemawia. Ani trochę.

Bo ja zwykłam się sama ze sobą nie zgadzać.
luna 2009-10-24 21:47:36
skomentuj (4)
tyż jo
smoltokz

jurna świeża krew
para za parą

Mail me
lunablog@o2.pl

Topowcy
mmmrrrrauuu
Elunia pogrywa
Onysiuś

oczamy paczymy
wulff
daily
chudkiewicz

Progesteron
towary mieszane
perdo
maneater
gogenzola
w koło lub w kwadrat
włoskie kurczaki
migniona
co wyrosło
pierwsza żona
zimno
Kobietka

Testosteron
on jebie
prawy prosty
wawrzyniecprusky
thenrj
genuine
skalpel
wektor
o Bazylku
opierniczony

zbiorowe

Od czasa do czasa
lucka
pepegi
droga do
ukryta
erotyczna
fiolka
z obrażonym

ci co byli / aktualnie zawieszeni
Haniusia Gucwińska
flanela
daily
thezireael
sexer
jeiwy
dzia
neurotyczki
kiciencjonat
ynformatycznie
Afemuś
prostaczek
gadugadu
pokor
PvsEK
szpachel
medyna
igrayne